Był wczesny wiosenny poranek. Siedziałam na parapecie w swoim pokoju wpatrując się w najbardziej ruchliwą drogę w Nowym Jorku. Nagle do pokoju weszli rodzice.
- Julciu, kochanie
tata już jedzie chodź się pożegnać- mama powiedziała ze smutkiem w głosie.
-Naprawdę musi
jechać?- zapytałam.
-Muszę też bym
najchętniej został- powiedział jakby ze smutkiem ale zdecydowanie- jak przyjadę
niedługo, to znowu pojedziemy do kina.
Podeszłam do taty i
przytuliłam go zazwyczaj nie okazuję uczuć. Ale wyciszam je do tego stopnia, że
staje się niemiła.Tym razem coś pękło i się popłakałam. Zanim zdążyła spłynąć
jedna łza już ją otarłam i nie dałam nic po sobie poznać. Żeby go nie zamartwiać.
Tata pracował w wielkiej firmie budowlanej. Przed wyjściem jeszcze raz mnie
uściskał i wyszedł.W domu zrobiła się przerażająca cisza. Poszłam znowu do okna
i widziałam jak wsiada do taksówki i
odjeżdża. Było mi strasznie ciężko, za każdym razem jest tak samo. Mama
powiedziała do mnie z salonu:
-Ja kochanie muszę
też jechać do pracy, wrócę późno nie czekaj na mnie z kolacją.
I wyszła, mama
znowu zaś pracowała w wielkim salonie meblowym była tam kasjerką.Wstałam i z
ciężkością poszłam do łazienki. Jestem średniego wzrostu. Szatynką z grzywką
opadającą na prawy bok. Moje włosy są długie i proste. Mam niewielką ilość piegów na twarzy, a oczy
mam koloru brązowego.
Rozczesałam
włosy, umyłam zęby, ubrałam luźną bluzkę i jeansy. Wyszłam z łazienki zamyślona
włożyłam do torby książki i wyszłam zamykając za sobą drzwi. Mieszkaliśmy w dość
luksusowym i małym Hotelu. Cała obsługa była w nim miła i życzliwa. Na
zewnątrz wiał zimny wiatr i zbierało się na deszcz. Złapałam szybko taksówkę i pojechałam do szkoły.
Szkoła była wielka, czasem nie można było się w niej odnaleźć. Na parterze mieściły się
toalety, kilka klas, szatnia, stołówka i ,,koza''- czasem musieliśmy zostawać w
niej po lekcjach za złe zachowanie.Na pierwszym piętrze mieścił się pokój
dyrektora i nauczycieli, pachniało tam przeważnie papierosami i drogimi perfumami
pani Thebe. Pełniła ona funkcję zastępcy dyrektora. Pokój w którym zaszywał się
nasz dyrektor Garett przesiąknięty był WHISKY
.Na samym środku pokoju znajdowało się
wielkie biurko. Na którym zawsze porozwalane były najróżniejsze teczki i
papiery, tylko na wywiadówkę sprzątano z niego wszystko. Na piętrze mieściła
się reszta klas były one podobne do siebie. Na poddasze prowadziły kręcone
schody. Było tam istne królestwo, sala artystyczna, jedni pisali, drudzy malowali
a trzeci recytowali i to pod okiem naszej cudownej wychowawczyni.Tylko ona
była w tej placówce normalna. Do szkoły dobudowano salę teatralną i sale
gimnastyczną. Mieliśmy też boisko z trybunami. a szatnią i stołówką zarządzał jedyny
w swoim rodzaju woźny Martin Clayton. Był moim przyjacielem choć dla innych był
nieprzyjemny.
Po przekroczeniu
drzwi zawsze czułam się tu jak w klatce. Pierwszą lekcję miałam w sali
teatralnej. Wchodząc do szatni
przywitałam się z Martinem jak zawsze był w złym humorze. Odpowiedział
mruknięciem czegoś pod nosem.W szatni byłam tylko ja i kilku uczniów z innych
klas.Usiadłam na jednej z ławek.Nagle weszła wielka diwa i mój wróg Tamara
Lewis i jej najlepsze przyjaciółki Nikita i Dina.Zawsze trzymały się razem i
obgadywały wszystkich w koło.I akurat musiały chodzić razem zemną do
klasy. Tamara ma nie łatwy charakter jest strasznie opryskliwa ,gadatliwa i
marudna. Nie wiem jak jej przyjaciułeczki mogą z nią wytrzymać, zapomniałam
przyciesz są takie same. O tyle że Tamara jest z nich najładniejsza. Ma ogniście
rude włosy na dodatek kręcone nosi tonę tapety na sobie .Jej ubrania zakrywają
małą powierzchnie jej ciała. Dyrektor nie zwraca
na nią uwagi. Co ja mogę się dziwić jej bogaty tatuś dofinansowuje
szkołę.Nikita jest niska jaj kolor włosów to jasna czekolada. Ubiera się jak
Tamara. Dina na natomiast jest wysoka i garbata ma blond włosy które sięgają jej
ramienia i związuje je tylko pod czas w-f.
Niespodziewanie
wkroczył za nimi mój najlepszy przyjaciel Christian Henderson .Był trochę
wyższy ode mnie, szatyn, z niebieskimi oczami .Był przystojny choć nigdy mu
tego nie mówiłam.Podszedł do mnie i jak każdego dnia przytulił mnie. Lubiłam
jego zapach perfum.Nie były intensywne ale za każdym razem wodziły mój nos
który tak je kochał.Zawsze do szkoły przychodził zadbany.Dziś ubrał T-shirt i
jeansy.Nie dbał o figurę ale było widać że jest silny i ma klatę. Ściągnęłam
kurtkę i poszłam z Christianem w kierunku sali teatralnej.Po wielkich oknach na korytarzu widać było że zaczął
padać deszcz.Niebo płakało a ja powróciłam myślami do rodziców ,co teraz robią
czy tata jest bezpieczny.Łzy cisnęły mnie w oczy .Christian chyba zauważył że się
zamyśliłam i że nie jestem jak zawsze uśmiechnięta. Objął mnie ramieniem,
przyciągając do siebie bliżej.Czasem umiał zastąpić każdego, nawet własnych
rodziców.Uśmiechnęłam się do niego z
podziękowaniem w oczach.Odwzajemnił uśmiech gdy nagle zadzwonił dzwonek puścił
mnie delikatnie i szedł przede mną.
Nareszcie
dotarliśmy do sali i weszliśmy do środka. Była mniej więcej tak wielka jak sala
kinowa po prawej i lewej stronie były rzędy czerwonych foteli. A na scenę
prowadził długi czerwony dywan. Szłam tuż za Christianem. Plecaki położyliśmy na
fotelu i ruszyliśmy w kierunku sceny.Na jednym z foteli w pierwszym rzędzie
siedziała pani Thebi to ona zajmowała się przedstawieniami.Usiedliśmy na scenie
i nagle usłyszeliśmy piskliwy ale zdecydowany głoś nauczycielki:
-Czy są już
wszyscy?- rozejrzeliśmy się po zebranych .
-Tak proszę
pani- odpowiedziała jedna z dziewczyn.
-Dziękuję Alice, przejdę do rzeczy za trzy tygodnie jest jak co roku konkurs tańca ze szkół w
okolicy.W tym roku odbędzie się u nas.Muszę zobaczyć jak tańczycie .A więc
dobierzcie się w pary i zatańczcie ,tylko chłopak z dziewczyną nie widzę innej
opcji-powiadomiła nas.
Spojrzałam na
Christiana pytająco i on na mnie, wstaliśmy równocześnie, podeszłam do niego
reszta też tak zrobiła.
-Chłopcy jedną rękę
połóżcie na tali swojej partnerki a drugą chwyćcie jej dłoń.Natomiast wy
dziewczęta na ramieniu partnera -powiedziała zmienionym tonem-Resztę załatwi
muzyka.
Uśmiechnęłam się do
niego pocieszająco ,widząc jaki jest spięty.Usłyszeliśmy melodię i zaczęliśmy
tańczyć .Poczułam się jak księżniczka na jakimś balu .Nigdy nie tańczyłam z
Christianem i muszę przyznać że jest na prawdę dobry. Zamknęłam oczy i dałam się
prowadzić mojemu partnerowi. Gdy nagle muzykę wyłączono.Stanęłam i otwarłam oczy
Christian energicznie mnie puścił .
-Panna Wilson z
panem Greenem zatańczą, reszta siada w pierwszych rzędach i nie
gada-odpowiedziała jakby ze wzruszeniem.
UUUUUU dodałaś ;*
OdpowiedzUsuńMarcela tu jak coś xD