sobota, 18 kwietnia 2015

Głos Anioła part. 1



 Był wczesny wiosenny poranek. Siedziałam na parapecie w swoim pokoju wpatrując się w najbardziej ruchliwą drogę w Nowym Jorku. Nagle do pokoju weszli rodzice.
- Julciu, kochanie tata już jedzie chodź się pożegnać- mama powiedziała ze smutkiem w głosie.
-Naprawdę musi jechać?- zapytałam.
-Muszę też bym najchętniej został- powiedział jakby ze smutkiem ale zdecydowanie- jak przyjadę niedługo, to znowu pojedziemy do kina.
Podeszłam do taty i przytuliłam go zazwyczaj nie okazuję uczuć. Ale wyciszam je do tego stopnia, że staje się niemiła.Tym razem coś pękło i się popłakałam. Zanim zdążyła spłynąć jedna łza już ją otarłam i nie dałam nic po sobie poznać. Żeby go nie zamartwiać. Tata pracował w wielkiej firmie budowlanej. Przed wyjściem jeszcze raz mnie uściskał i wyszedł.W domu zrobiła się przerażająca cisza. Poszłam znowu do okna i widziałam jak  wsiada do taksówki i odjeżdża. Było mi strasznie ciężko, za każdym razem jest tak samo. Mama powiedziała do mnie z salonu:
-Ja kochanie muszę też jechać do pracy, wrócę późno nie czekaj na mnie z kolacją.
I wyszła, mama znowu zaś pracowała w wielkim salonie meblowym była tam kasjerką.Wstałam i z ciężkością poszłam do łazienki. Jestem średniego wzrostu. Szatynką z grzywką opadającą na prawy bok. Moje włosy są długie i proste. Mam niewielką ilość piegów na twarzy, a oczy mam koloru brązowego.
Rozczesałam włosy, umyłam zęby, ubrałam luźną bluzkę i jeansy. Wyszłam z łazienki zamyślona włożyłam do torby książki i wyszłam zamykając za sobą drzwi. Mieszkaliśmy w dość luksusowym i małym Hotelu. Cała obsługa była w nim miła i życzliwa. Na zewnątrz  wiał zimny wiatr i zbierało się na deszcz. Złapałam szybko taksówkę i pojechałam do szkoły.
Szkoła była wielka, czasem nie można było się w niej odnaleźć. Na parterze mieściły się toalety, kilka klas, szatnia, stołówka i ,,koza''- czasem musieliśmy zostawać w niej po lekcjach za złe zachowanie.Na pierwszym piętrze mieścił się pokój dyrektora i nauczycieli, pachniało tam przeważnie papierosami i drogimi perfumami pani Thebe. Pełniła ona funkcję zastępcy dyrektora. Pokój w którym zaszywał się nasz dyrektor Garett przesiąknięty był WHISKY  .Na samym środku pokoju znajdowało się wielkie biurko. Na którym zawsze porozwalane były najróżniejsze teczki i papiery, tylko na wywiadówkę sprzątano z niego wszystko. Na piętrze mieściła się reszta klas były one podobne do siebie. Na poddasze prowadziły kręcone schody. Było tam istne królestwo, sala artystyczna, jedni pisali, drudzy malowali a trzeci recytowali i to pod okiem naszej cudownej wychowawczyni.Tylko ona była w tej placówce normalna. Do szkoły dobudowano salę teatralną i sale gimnastyczną. Mieliśmy też boisko z trybunami. a szatnią i stołówką zarządzał jedyny w swoim rodzaju woźny Martin Clayton. Był moim przyjacielem choć dla innych był nieprzyjemny.
Po przekroczeniu drzwi zawsze czułam się tu jak w klatce. Pierwszą lekcję miałam w sali teatralnej.   Wchodząc do szatni przywitałam się z Martinem jak zawsze był w złym humorze. Odpowiedział mruknięciem czegoś pod nosem.W szatni byłam tylko ja i kilku uczniów z innych klas.Usiadłam na jednej z ławek.Nagle weszła wielka diwa i mój wróg Tamara Lewis i jej najlepsze przyjaciółki Nikita i Dina.Zawsze trzymały się razem i obgadywały wszystkich w koło.I akurat musiały chodzić razem zemną do klasy. Tamara ma nie łatwy charakter jest strasznie opryskliwa ,gadatliwa i marudna. Nie wiem jak jej przyjaciułeczki mogą z nią wytrzymać, zapomniałam przyciesz są takie same. O tyle że Tamara jest z nich najładniejsza. Ma ogniście rude włosy na dodatek kręcone nosi tonę tapety na sobie .Jej ubrania zakrywają małą powierzchnie jej ciała. Dyrektor nie zwraca  na nią uwagi. Co ja mogę się dziwić jej bogaty tatuś dofinansowuje szkołę.Nikita jest niska jaj kolor włosów to jasna czekolada. Ubiera się jak Tamara. Dina na natomiast jest wysoka i garbata ma blond włosy które sięgają jej ramienia i związuje je tylko pod czas w-f.
Niespodziewanie wkroczył za nimi mój najlepszy przyjaciel Christian Henderson .Był trochę wyższy ode mnie, szatyn, z niebieskimi oczami .Był przystojny choć nigdy mu tego nie mówiłam.Podszedł do mnie i jak każdego dnia przytulił mnie. Lubiłam jego zapach perfum.Nie były intensywne ale za każdym razem wodziły mój nos który tak je kochał.Zawsze do szkoły przychodził zadbany.Dziś ubrał T-shirt i jeansy.Nie dbał o figurę ale było widać że jest silny i ma klatę. Ściągnęłam kurtkę i poszłam z Christianem w kierunku sali teatralnej.Po wielkich  oknach na korytarzu widać było że zaczął padać deszcz.Niebo płakało a ja powróciłam myślami do rodziców ,co teraz robią czy tata jest bezpieczny.Łzy cisnęły mnie w oczy .Christian chyba zauważył że się zamyśliłam i że nie jestem jak zawsze uśmiechnięta. Objął mnie ramieniem, przyciągając do siebie bliżej.Czasem umiał zastąpić każdego, nawet własnych rodziców.Uśmiechnęłam się do  niego z podziękowaniem w oczach.Odwzajemnił uśmiech gdy nagle zadzwonił dzwonek puścił mnie delikatnie i szedł przede mną.
Nareszcie dotarliśmy do sali i weszliśmy do środka. Była mniej więcej tak wielka jak sala kinowa po prawej i lewej stronie były rzędy czerwonych foteli. A na scenę prowadził długi czerwony dywan. Szłam tuż za Christianem. Plecaki położyliśmy na fotelu i ruszyliśmy w kierunku sceny.Na jednym z foteli w pierwszym rzędzie siedziała pani Thebi to ona zajmowała się przedstawieniami.Usiedliśmy na scenie i nagle usłyszeliśmy piskliwy ale zdecydowany głoś nauczycielki:
-Czy są już wszyscy?- rozejrzeliśmy się po zebranych .
-Tak proszę pani- odpowiedziała jedna z dziewczyn.
-Dziękuję Alice, przejdę do rzeczy za trzy tygodnie jest jak co roku konkurs tańca ze szkół w okolicy.W tym roku odbędzie się u nas.Muszę zobaczyć jak tańczycie .A więc dobierzcie się w pary i zatańczcie ,tylko chłopak z dziewczyną nie widzę innej opcji-powiadomiła nas.
Spojrzałam na Christiana pytająco i on na mnie, wstaliśmy równocześnie, podeszłam do niego reszta też tak zrobiła.
-Chłopcy jedną rękę połóżcie na tali swojej partnerki a drugą chwyćcie jej dłoń.Natomiast wy dziewczęta na ramieniu partnera -powiedziała zmienionym tonem-Resztę załatwi muzyka.
Uśmiechnęłam się do niego pocieszająco ,widząc jaki jest spięty.Usłyszeliśmy melodię i zaczęliśmy tańczyć .Poczułam się jak księżniczka na jakimś balu .Nigdy nie tańczyłam z Christianem i muszę przyznać że jest na prawdę dobry. Zamknęłam oczy i dałam się prowadzić mojemu partnerowi. Gdy nagle muzykę wyłączono.Stanęłam i otwarłam oczy Christian energicznie mnie puścił .
-Panna Wilson z panem Greenem zatańczą, reszta siada w pierwszych rzędach i nie gada-odpowiedziała jakby ze wzruszeniem.

1 komentarz: